Dawniej na Śląsku

Magiel jako miejsce babskich spotkań

 

Powszechnie panowało przeświadczenie, że źródłem wszelkich nowinek i plotek jest magiel, do którego pod pretekstem wygładzenia ubrań chadzały okoliczne baby, by w trakcie, gdy mężowie robią na grubie rozprawiać o tym, co i u kogo się dzieje.

W momencie, gdy wzniesiono Nikiszowiec to zarozki powstała tam pralnia i magiel.

Miejsce to było doprawdy nowoczesne i luksusowe, ponieważ z kokotkow, czyli kranów leciała ziomo i ciepło woda, czego często nie uświadczył człowiek odwiedzając stara, zwykła chałupa. Dodatkowo w pomieszczeniach tych znajdowały się rozmaite kastrole – kotły do gotowania prania. Wydzielone były również pomieszczenia z ciepłym luftem, kaj wszysko gibko schło. Największym udogodnieniem była jednak mangla na eleksztryka, nie na kurbla jak w domu.

 

Tym sposobem kobiyty niy chodziyły do kafyju, tylko spotykały się ze swoimi kamratkami właśnie w mangli. Z tej przyczyny magiel był miejscem niesamowitym – prawdziwą babską kopalnią informacji, ponieważ przichodziyły tam rajcule i klachule – największe okoliczne plotkary, więc szło się wszyskego wywiedzieć.

Obecnie na katowickiej dzielnicy Nikiszowiec znajduje się muzeum, którego wystawy poświęcony sztuce prasowania.

 

Prasowanie i maglowanie w domu

Do dzisiejszego dnia w niektórych domach można spotkać relikty sztuki prasowalniczej… Różnego rodzaju żelazka, takie na węgiel lub duszę, czy też stare, pięknie zdobione magle, które często służą jako element dekoracyjny bądź też na strychu zbierają kurz.

W tradycyjnym śląskim domu ludzie prali ubrania w piwnicy, gdzie znajdowała się waszkuchnia, czyli pralnia.

W pomieszczeniu tym było miejsce na waszmaszyna, bigelbret, czyli deskę do prasowania i łostomajte żelazka, które mogły mieć driny, czyli duszę. W tym parnym miejscu kobiety biglowały lub manglowały. Pranie należało wcześniej wyszkrobić, czyli wykrochmalić, tak by trudniej było je później zmiąć. Dzięki tej metodzie kabotki, czyli strojne damskie bluzki miały gryfne rękawy.

Wyszkrob

Czyste, wonionce pranie wkładało się do plecionego kosza z dwoma hynklami. Był to tak zwany waszkrob. Jego zawartość skrywana była przed oczyma wścibskich gości, gdyż gospodynie przykrywały świeże pranie mangeltuchym, czyli płóciennym ręcznikiem, który chronił dodatkowo przed osadzaniem się sadzy i wszelkimi zabrudzeniami.

 

Dawna procedura maglowania

By uprane rzeczy można było wymanglować przodzi trza było pokropić pranie wodą, podłożyć mangeltuch, wyprostować zagniecenia i łowijać na grubym wałku, czyli kuloku. Kolejno wciskało się go pod bardzo ciężką skrzynię i kurblowało, kręcąc, ile sił w rękach korbą.

Było to nie tylko ciężkie, ale również niebezpieczne zajęcie, które wymagało zachowania wszelkiej ostrożności co by kurbla niy wybiyła zymbow.

 

Dzisiejsze wygody

Obecnie prasowanie nie należy do ulubionych obowiązków domowych, dlatego też magle dalej funkcjonują. Najczęściej zanosi się tam rzeczy, które przysporzyłyby wielu trudności w trakcie prasowania w domu, np. pościel, prześcieradła, duże ręczniki. Żyjemy w czasach, w których mamy niesamowity komfort, gdyż sprzęty należące do mini AGD są nowoczesne i nie musimy używać ich z obawą, że przypadkiem wkładając rozżarzoną duszę do żelazka poparzymy sobie palce. W ostateczności wymagającą odzież możemy czyścić w pralni w sposób zwyczajny lub chemiczny. Niestety, by poplotkować musimy poszukać sobie innego pretekstu niż manglowanie.

 

 

 

 

Redakcja

Redakcja serwisu TwojeStrony.info

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published.