W czasie Wielkiego Postu według dawnych przekonań nie wolno gośno lachać sie i tańcować. Jednak jest taki jeden niebywały dzień, w którym każdy może się śmiać do rozpuku, a nawet zrobić komuś małego psikusa.
W ten czas robić wszystkich za bozna i na dodatek mieć z tego duża uciecha jest jak najbardziej wskazane. W końcu to pierwszy kwietnia – Prima aprilis.

Na Górnym Śląsku Prima aprilis był dniem wicow. Jeśli zdarzyło się, że ftoś nikogo nie zwiódł i nie nabrał, to okrzyknięto go ćućmokiem. Ważny jednak był takt i poczucie dobrego smaku, bo do dziś nie przystoi boznować z kriplow i śmiertki, gdyż w dzień ten należy się śmiać i weselić tak, by nikogo niy łobrazić.
MITYCZNE POCZĄTKI
Prima aprilis w bezpośrednim przekładzie oznacza „pierwszy dzień kwietnia” i jest dniem żartów. Istnieje kilka przesłanek dotyczących pochodzenia tego zabawnego święta.

Prawdopodobnie zwyczaj ten sięga zamierzchłych czasów i swoim zabawnym charakterem rozświetlał już mroki średniowiecza. Być może wywodzi się on z dawnych starorzymskich praktyk i wiąże się ze zwyczajem Cerialli, który był wyrazem czci oddawanej bogini Ceres. Legenda głosi, że poszukiwała ona swojej zaginionej córki i zwiedziona echem zgubiła ślad.
Starożytni Grecy łączyli tą legendę z mitem o Demeter i Korze, który nawiązuje do zmian pór roku i przemian jakie zachodzą w przyrodzie.
Rzymianie pierwszego dnia kwietnia obchodzili Veneralia, pozwalając sobie w tym dniu na radosne wygłupy. W czasie święta zwykli obywatele brali udział w komicznych występach, w trakcie których mężowie przywdziewali niewieście szaty i nakładali peruki odstawiając na ulicy prawdziwą komedię.
Skąd wziął się zwyczaj strojenia sobie żartów, nie jest do końca wiadome, jednak znany jest on w wielu różnych krajach pod nieco inną nazwą. Jako „Dzień Głupców” określany jest w krajach anglojęzycznych. Zarówno w odległej Australii, jak również Anglii i w RPA niewinne wprowadzanie kogoś w błąd celem żartu jest praktykowane w godzinach porannych.
W krajach germańskich nazwano ten dzień Aprilscherz, we Francji Jour du poisson d’avril – „Dniem kwietniowej ryby”, w Szkocji Hunt the gowk Day „Polowaniem na głupca”, na Litwie „Dniem kłamcy”, w Rosji „Dniem śmiechu”, a w Portugalii „Dia da mentira” – „Dniem kłamstwa”.
POCZĄTKI NA ZIEMI POLSKIEJ
A jak radosny zwyczaj zawitał do Polski?
Otóż przywędrował przez Niemcy z Zachodniej Europy w XVI wieku epoki nowożytnej. Forma zwyczaju niewiele różniła się od tego, co ma miejsce do dnia dzisiejszego. W czasie „dnia żartownisia”, niczym prawdziwi bajarze i bardowie ludzie przekazywali sobie zabawne historyjki i snuli zmyślone opowieści.
UCIECHA DLA BAJTLA
Ciekawostką jest, że istniał dzień a’ la Prima aprilis obchodzony głównie przez dzieci w wieku szkolnym 12 marca we wspomnienie Św. Grzegorza patrona uczących się. Zwyczaj ten znany był jako gregorianki.



