NEPOTYZM W URZĘDZIE

W czasie mrocznej epoki średniowiecza nepotyzm był zjawiskiem naturalnym i bardzo powszechnym, zwłaszcza w kręgu duchowieństwa. System uprzywilejowania dotyczył głównie papiestwa, gdyż to właśnie papieże, jako najwyższa władza w hierarchii kościoła mieli wpływ na to, by na godnych stanowiskach obsadzać swoich krewnych.

 

Zważywszy na fakt, iż nikt wtedy nie miał na tyle odwagi, by występować wprost przeciwko takim działaniom, przez wieki rządziły te same klany.

 

Protegowany papieża był postacią, którą z racji koneksji niemożliwym było zdetronizować.

 

Patrząc na dynamicznie zmieniający się świat można pokusić się o śmiałe stwierdzenie, iż obecnie rzeczywistość jest zupełnie inna, a człowiek niejako bardziej ucywilizowany.

 

Czy tak jest na pewno?

 

Jak możemy zatem wyjaśnić to, że w dalszym ciągu urzędnicze stanowiska piastowane są przez persony dalej lub bliżej ze sobą spokrewnione lub przez osoby powiązane wspólnym interesem, niekoniecznie społecznym?

 

Pragnąc zdefiniować czym jest nepotyzm, możemy sięgnąć do Słownika języka polskiego wydawnictwa PWN, gdzie czytamy, że:

Nepotyzm to:

«faworyzowanie krewnych i przyjaciół przy obsadzaniu wysokich stanowisk i rozdawaniu godności przez osoby wpływowe»

 

Warto dodać, że zjawisku nepotyzmu towarzyszy często korupcja, publiczne pochlebstwa, tworzenie towarzystw wzajemnej adoracji, niejednokrotnie większe pieniądze.

Oczywiście z drugiej strony, niejako w opozycji stoją inni pracownicy, którzy nie zdobyli pozycji z racji swojego pochodzenia, czy dobrych układów. Stoją oni najczęściej z boku, a jedyne co mogą w owej sytuacji zrobić, to przyglądać się bacznie poczynaniom uprzywilejowanych kolegów i koleżanek, by okiełznać strach przed utratą stanowiska na poczet kolejnej lepiej ustawionej osoby.

 

Nepotyzm jest działaniem nieetycznym, które nie przynosi żadnych korzyści społecznych, a jedynie wyrządza szkodę obywatelom i państwu, ponieważ przywilejów dosięgają często osoby niekompetentne lub z mniejszymi umiejętnościami.

 

Oficjalnie zakazanym jest zatrudnianie krewnych w urzędach państwowych i samorządach.

 

Jak to jest w naszych stronach?

 

Jeśli bliżej przyjrzymy się temu, co dzieje się na naszym podwórku, zobaczymy, że nie jest to tak oczywiste…

 

W samorządach praktycznie nikt nie kieruje się zawodową etyką. Niektóre samorządy wprost kpią z mieszkańców i wyborców myśląc, że ludzie nie widzą tego, co dzieje się za drzwiami urzędniczych pokoi.

 

Jawnym i rażącym przykładem jest sytuacja, która ma miejsce w Imielinie. Nie jest żadną finezją znalezienie pokrewieństwa – Przewodniczący Rady Miasta, to mąż Pani Skarbnik, czyli oczywistym jest, że rada pod przewodnictwem męża Pani Skarbnik uchwala budżet i ma nad nim kontrolę. Wnioskując – publiczne pieniądze stanowią przedmiot kontroli małżeństwa, które zasiada na stołku w tym samym urzędzie. W ten oto sposób podważone zostaje zaufanie do samorządu…

 

Czy nie było innych kandydatów na stanowisko Przewodniczącego Rady Miasta lub Skarbnika?

Co w takiej sytuacji robi Pan Burmistrz?

Zdaje sobie sprawę, iż musi przetrwać.

 

Radni uważają, iż nic się złego nie dzieje, przecież Imielin jest bardzo ładną wizytówką powiatu. Organizuje się zatem kolejny festyn dla mieszkańców, zaprasza gości, kupuje kiełbasę i liczy na to, że potencjalni zaślepieni wyborcy znów pójdą i zagłosują zgodnie z przewidywaniami.

 

Czy dalej uważacie Państwo, że wyszliśmy z mroków średniowiecza?

 

 

Redakcja

Redakcja serwisu TwojeStrony.info

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published.