Skąd w ludziach fascynacja światem nadprzyrodzonym? Czy na Śląsku żyły kiedyś czarownice? Jeśli tak, to gdzie urządzały swój sabat? W dzisiejszym artykule postaramy się udzielić odpowiedzi na te jakże intrygujące pytania i podzielić się z Państwem opowieściami na temat Heksy, czyli Śląskiej czarownicy.
FASCYNACJA TYM CO MROCZNE I NIEZNANE
Nie wiedzieć czemu, ludzie lubią się bać. Tajemniczy świat duchów i demonów, niewyjaśnione zjawiska, paranormalna aktywność i legendy krążące o rozmaitych miejscach przykuwają naszą uwagę. Jedni z nas traktują te sprawy jak niewinne historie pozbawione naukowego potwierdzenia, inni podchodzą do nich z zaciekawianiem i fascynacją, traktując straszne opowieści jako formę rozrywki, przyprawiającej o dreszczyk emocji. Horrory, czyli filmy ukazujące mroczną rzeczywistość i zjawiska, które jesteśmy w stanie wytłumaczyć sobie jedynie kwestionując prawa natury i odwołując się do rzeczy nadprzyrodzonych, przyciągają przed szklane ekrany milionowe rzesze widzów.
Filmy grozy szokują nas, wprowadzają niepokój i sprawiają, iż chwilowy wyrzut adrenaliny wywołuje wewnętrzny lęk i tym sposobem dostarcza niecodziennych odczuć.
Jest również gro ludzi, którzy nie chcą napawać się widokiem brutalnych scen, gdyż rozlew krwi i wnętrzności wywołują u nich obrzydzenie. Warto zwrócić uwagę na to, iż sceny gore, jakie często stanowią element fabuły horroru długo pozostają w naszej pamięci i nie powinny być oglądane przez nieletnie bajtle.
INSPIRUJĄCE ZJAWISKA NADPRZYRODZONE
Zauważmy, jak wiele filmowych scenariuszy, książek a nawet gier komputerowych powstało w oparciu o wierzenia w świat nadprzyrodzony. O świecie tym była mowa już w ludowych opowieściach przekazywanych z pokolenia na pokolenie w czasach Słowiańskich. Ludzie pragnęli wyjaśnić sobie to, co ich otaczało, natomiast zjawiska, których nie byli w stanie objąć umysłem, tłumaczyli właśnie działaniem nieczystych dusz, demonów, duchów przodków, mar, sił nadprzyrodzonych i innych istot, które miały możliwość ingerencji w ludzkie życie. Do dnia dzisiejszego są osoby, które wierzą w siłę rzucanych uroków, a nawet w magię…
ŚLĄSKA DEMONOLOGIA
Demonologia śląska ma swoje korzenie nie tylko w wierzeniach Słowiańskich, ale również w gotyckich i celtyckich opowieściach. Dawniej ludzie w inny sposób odnosili się do kwestii, których nie byli w stanie wyjaśnić. Często pomór wśród bydła i trzody chlewnej, zarazy, jakie dotykały ludzkie osady oraz niemożliwość poczęcia potomka czy poronienia, tłumaczono rzucaniem klątw i uroków przez czarownice.
To, że członkowie jednej rodziny zapadali na choroby, jakich nie można było wyleczyć znanymi ludowymi metodami, fakt tego, iż kury przestały się nieść, a krowy dawały mniej mleka przypisywano praktykom czarownic.
HEKSA – ŚLĄSKA CZAROWNICA
Również u nas – na Śląsku wśród ludu panowało przekonanie, iż czarownica jest w stanie zawładnąć zjawiskami pogodowymi, sprowadzić ulewne deszcze, gwałtowne wiatry lub zbić gradem plony. Nie wiadomo właściwie, dlaczego winą najczęściej obarczano kobiety, które na Śląsku nazywano heksami.
Prawdopodobnie ma to związek z pojęciem „czarostwa”, jakie zostało zdefiniowane w mrocznej epoce średniowiecza, w której Kościół walczył z pogańskimi praktykami i rytuałami.
Duchowieństwo prawiło kazania kierowane do prostego ludu, jaki nie chciał, by dosięgnął go gniew boży.
Wśród elity i tamtejszej inteligencji znany był pogląd na temat czarownic, które w rozumieniu ówczesnych były kobietami, jakie zaprzedały swą duszę diabłu. Potwierdzeniem domniemań na temat winy kobiet był również katolicki traktat, jaki został spisany przez dominikańskiego inkwizytora Heinricha Kramera.
Duchowny opublikował w 1487 roku tekst, jakim wydał wyrok na wszystkie kobiety, które według opinii duchowieństwa i pomówień ludu były skazywane na śmierć za uprawianie czarnej magii.
„Młot na Czarownice”, czyli pismo o jakim mowa powyżej stało się niejako podręcznikiem dla łowców czarownic. Dzieło to było wielokrotnie wydawane w krajach katolickich i protestanckich i stanowiło punkt odniesienia w procesach o czary.
Nie wiemy, czy do owego dzieła dominikanina mieli dostęp Śląscy duchowni. Natomiast faktem jest, iż publikacja została wydana w Krakowie w 1614 roku. Jak donoszą kroniki, procesy o czary odbywały się już wcześniej na naszych terenach, czego dowodem są liczne zapisy wyroków orzekanych przez miejscowe sądy i zapisy z przebiegu rozprawy lub wykonanej egzekucji.
STRYCZEK I STOS NIE TYLKO DLA KOBIET
Nie można powiedzieć, że na stryczek bądź stos skazywano wyłącznie kobiety. Zdarzało się bowiem, iż mężczyźni również posądzani byli o czary, związki z diabłem i sukubami, czyli demonami przybierającymi postać nadobnych niewiast, jakie nawiedzały mężczyzn we śnie, uwodziły i zachęcały od współżycia seksualnego.
Na podstawie pozostałych dokumentów i wzmianek na temat procesów o czary, można stwierdzić, że przykładowo na terenie Niemiec na przełomie XVI – XVIII wieku mężczyźni stanowili 25% oskarżonych. Europa była znacznie łaskawsza, porównując ją do Islandii, gdzie to właśnie ok. 90 % mężczyzn skazywano na śmierć za praktyki magiczne.
PROCESY ŚLĄSKICH CZAROWNIC
Istnieje wiele przesłanek, a nawet dokumentów, na podstawie których możemy dowieść, iż procesy czarownic rzeczywiście odbywały się na Śląsku. Akta spraw śląskich heks pochodzą z XVIII wieku. Wyroki dla czarownic wymierzał na przykład sąd zlokalizowany w Bytomiu. Na mocy wyroków, jakie zapadły dokonywano egzekucji, które najczęściej kończyły się tragicznie dla oskarżonych. Śledząc dokumenty możemy przytoczyć proces zbiorowy, w którym kobiety zostały oskarżone o rzucenie uroku i sprowadzenie choroby na żonę jednego z mieszkańców Bytkowa. Małżonka zaniemogła na nieznaną chorobę w tajemniczych okolicznościach, dlatego mąż postanowił ukarać kobiety, które jego zdaniem trudniły się magią i były heksami.
Sprawa wydawała się być prosta, ponieważ kobiety te często odwiedzały pobliskie bagna i rzekomo byli na to świadkowie… W procesie nie dowiedziono jednak adekwatnej winy posadzonych na ławie oskarżonych kobiet, dlatego też zamiast wysłać je na stos, kazano im opuścić miejscowość, jaką zamieszkiwały. Znane są nam nazwiska tych kobiet, były to: Krystyna Wacławczyk, Anna Słupska i Hanna Kurowa.
Znacznie mniej szczęścia miała natomiast Katarzyna Niedzielina, którą sąd skazał na spalenie na stosie za praktyki magiczne.
SKĄD WZIĄŁ SIĘ STEREOTYP, ŻE HEKSA MUSI BYĆ KOBIETĄ?
W schrystianizowanej Europie duchowieństwo powszechnie sądziło, iż kobieta jest znacznie bardziej podatna na szatańskie pokusy i konszachty z diabłem, gdyż to przecież Ewa poczęstowała Adama rajskim jabłkiem. Ponadto uważano, że kobieta z natury jest mniej wierząca o czym świadczy już etymologia łacińskiego słowa kobieta – „Femina”, które oznacza „mniej wiary” od fe – fides, czyli wiara i mina – minus, czyli mniej. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że kobiety słuchają diabelskich podszeptów jest fakt, iż Jezus był mężczyzną i jako przedstawiciel płci męskiej stanowił ucieleśnienie Boga na Ziemi, dlatego mężczyźni nie mają tendencji do paktowania z diabłem.
ZGODA PAPIEŻA NA TORTURY CZAROWNIC
Papież Innocenty VIII, wydał oficjalne przyzwolenie inkwizytorom na stawianie oskarżeń, procesy i egzekucje czarownic. Upoważnienie tropicielom czarownic dała bulla Summis desiderantes affectibus, w jakiej Biskup Rzymu wyraźnie zaznaczył, że wiara w czarownice jest nieodłączną częścią wiary katolickiej i brak wiary w słuszność oskarżeń o uprawianie czarnej magii jest równoznaczne z głoszeniem herezji. Według niniejszego dokumentu pozwala się na zwalczanie procederu czarodziei i czarownic przy pomocy wiary i represji. Tak rygorystyczne stanowisko Stolicy Piotrowej stanowiło mocny argument dla inkwizytorów, którzy w celu dowiedzenia prawdy o rzekomej winie mogli przy pomocy tortur i różnorodnych prób dokonać przesłuchania oskarżonych o czary kobiet.
PRÓBY CZAROWNIC
Najbardziej popularną była próba wody, która wskazywała na winę oskarżonej, gdy ta nie poszła na dno, a uratowała się przed utonięciem.
Co ciekawe nie w każdym wypadku proces kończył się śmiercią rzekomej heksy. Podobnie jak obecnie, tak i w tamtych czasach pieniądze potrafiły zdziałać prawdziwe cuda. Podczas próby wagi można było uzyskać certyfikat świadczący o niewinności, jednakże za takową próbę trzeba było sowicie zapłacić. Po odbyciu tej próby najczęściej nikt nie został uznawany za czarownika. W próbie tej należało dowieść, że ciężar ciała jest adekwatny do postury oskarżonego.
Często praktykowano również próbę ognia, próbę łez oraz poszukiwano na ciele szczególnych miejsc, które jeśli wykazały brak wrażliwości na ból, były świadectwem paktowania z diabłem. W ten oto sposób, najczęściej kobiety torturowano przez nakłuwanie ciała.
Jeśli wina nie została udowodniona, bądź prowadzony proces nie wskazywał wyraźnie na to, czy inkwizytor ma do czynienia z heksą czy też nie, często karą była chłosta lub wygnanie z miasta lub wsi.
GDZIE NIEGDYŚ SPOTYKAŁY SIĘ HEKSY?
Według ludowych opowieści heksy spotykały się najczęściej na terenach bagiennych i podmokłych, które nie były dostępne dla zwykłych śmiertelników.
Swoje sabaty organizowały natomiast na szczytach gór i wyższych wzniesień terenu, bądź w lasach. Przykładowo miejscem zlotów czarownic według miejscowych legend był Klimont, czyli Piorunowa Górka w Lędzinach.
NIEWINNE POCZĄTKI
Początkowo dochodziło do samosądów, w trakcie których miejscowa ludność dokonywała mordów na kobietach, jakie posądzane były o magiczne zdolności, którymi mogły być ponadprzeciętne możliwości intelektualne.
Co ciekawe wystarczyło posiadać znamię o nietypowym kształcie lub wykazywać konwulsje wywołane spożyciem sporysza – pasożytniczego grzyba atakującego zboża, bądź być nosicielem dziedzicznej choroby Huntingtona, która dotyka ośrodkowy układ nerwowy i objawia się zaburzeniami ruchowymi i psychicznymi, a także otępieniem.
HEKSA W ŚLĄSKIEJ GODCE
W języku śląskiej godki, heksa to je tako nieznośna i kapryśna baba, kera terroryzuje wszystkich w chałpie a najbardziej swego chopa. Może nie rzuca uroków, ale jeśli chop przaja tako dziołcha, to ma do końca życia przegwizdane. Heksa jest bowiem apodyktyczna, ma w rzyci zdanie chopa i chce by to jej zawsze było na wierzchu.
ŚLĄSKIE BERY I BOJKI O HEKSIE
Podobnie jak Bebok, tak i Heksa jest doskonałym straszakiem na bajtle.
Ze względu na swoje mroczne praktyki magiczne i miejsca, w których najczęściej przebywa – a są nimi bagna i ciemne lasy – Heksa jest postacią wielu bojek, których morał jest taki, że należy słuchać rodziców.
Heksa najczęściej więzi i pożera dzieciaki, mieszka w domku na kurzej nóżce lub w budzącej grozę chałpie.
Mimo, iż wśród ludzi wierzących w uroki i magię panuje przekonanie, iż haksa przybiera postać zwykłej kobiety, to w bajkach przedstawiana jest zupełnie inaczej.
W wyobraźni najmłodszych czarownica widziana jest jako przygarbiona maszkara, staruszka z brodawką na nosie, z długimi zakrzywionymi pazurami, która odziana jest w ciemne szaty a na głowie ma kapelusz z dużym rondem i złamanym, szpiczastym czubkiem. Jej atrybutem jest natomiast miotła, magiczny kocioł, a nieodłącznym towarzyszem czarny kot przynoszący pecha.














