MAGICZNY NIKISZOWIEC

Dawniej dzielnica robotnicza, dziś prawdziwa czerwona perła w koronie zabytków Katowic.

We wschodniej części Katowic tuż przy granicy z Mysłowicami mieści się dawna dzielnica robotnicza zawdzięczająca swoją nazwę zbudowanemu na początku XX wieku szybowi kopalnianemu „Nickischschacht”. Nazwę szybu nadano na cześć barona Nickisch von Rosenegk, niegdyś zasiadającego w radzie nadzorczej spółki „Georg von Giesche’s Erben”.

Zamysł wzniesienia monumentalnego osiedla z czerwonej cegły zrodził się w głowach Emila i Georga Zillmannów i wynikał z potrzeby zakwaterowania górników, pracujących w kopalni „Giesche”, których nie była w stanie pomieścić jednopiętrowa zabudowa Giszowca. Tak właśnie na przełomie lat 1908-1919 powstał Nikiszowiec.

 

LOSY NIKISZOWCA

W wyniku likwidacji dworskiego obszaru, Nikiszowiec wraz z Giszowcem wchłonęła gmina Janów. Osiedle robotnicze już w roku 1951 stanowiło część Szopienic, a od 1960 roku oficjalnie wraz z Szopienicami i Janowem stanowi administracyjną dzielnicę miasta Katowic.

 

DLACZEGO NIE MOŻNA NIE ZOBACZYĆ NIKISZOWCA?

Osiedle cechują ciekawe rozwiązania architektoniczne. Z lotu ptaka wyraźnie widać, iż trójkondygnacyjne budynki tworzą pierścienie bloków, a każdy z czworoboków łączy się z sąsiadującym budynkiem poprzez zadaszony mostek, czyli nadwieszkę – element charakterystyczny dla Nikiszowca. Centralny kompleks liczy dziewięć scalonych ze sobą budynków wraz z neobarokowym kościołem Świętej Anny. Niegdyś na terenie zamkniętych wewnątrz pierścieni podwórzy mieściły się pomieszczenia gospodarcze. W ten sposób do użytku mieszkańców oddane zostały chlewiki, mniejsze i większe komórki oraz piec do wypieku chleba.

 

Raptem kilka budynków wolnostojących i zmyślny układ ulic sprawił, iż osiedle mogło pomieścić aż 8 tysięcy mieszkańców na zaledwie 8 ha ziemi.

Podziwiając osiedle z góry ujrzymy, iż układ uliczek i zabudowań do złudzenia przypomina widownię amfiteatralną, której sceną jest Plac Wyzwolenia.

Nikiszowiec zachwyca architektonicznymi detalami – urokliwymi łukami, otworami okiennymi, wykuszami i portalami wejściowymi. Dzięki takiej konstrukcji Zillmannowiestworzyli coś więcej niż bryły z czerwonej cegły, a osiedle zostało uznane za Pomnik historii.

 

Malowniczy architektoniczny krajobraz Nikiszowca stał się genialną scenerią dla wielu filmów, których akcja toczyła się w tej niesamowitej dzielnicy robotniczej. Spacer po Nikiszowcu możemy przeżyć oglądając filmy takie jak: „Sól ziemi czarnej”, „Perła w Koronie”, „Kolejność uczuć”, „Barburka” i kilka innych produkcji.

 

Docierając na katowicki Nikiszowiec możemy poczuć się tak, jakbyśmy przenieśli się do innego świata. Pod względem architektonicznym jest to absolutna perełka na industrialnym szlaku zabytków techniki.

 

Z całą pewnością miejsce to zasługuje na to, by je odwiedzić, gdyż to właśnie tu można poczuć prawdziwy klimat Śląska.

 

Redakcja

Redakcja serwisu TwojeStrony.info