Sejm kolejny raz dał dowód swojej antypatii względem śląskiej tożsamości, różnorodności kulturowej i powiedział twardo – „Nie!” staraniom o to, by śląska godka została oficjalnie uznana językiem regionalnym.
BERY I BOJKI
Na przestrzeni ostatnich lat wiele mówi się o tym, by szanować mniejszości narodowe i etniczne, dbać o różnorodność i poczucie narodowej tożsamości, pielęgnować historię i kulturę naszych przodków. Niestety deklaracje tego typu są jedynie mrzonkami i jak się okazuje możemy włożyć je między bery i bojki. Świetnie się natomiast sprzedają i nadają na hasła wyborcze, po to by ogromna rzesza ludzi, bo prawie pół miliona obywateli posługujących się śląską mową poszło i zagłosowało, żywiąc nadzieję, iż może tym razem ktoś dostrzeże potrzeby Śląska i będzie się z nim liczył.
To co dzieje się medialnie i w politycznych kuluarach nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo jak widzimy „obiecanki cacanki, a głupiemu radość” – Śląsk znów został wystrychnięty na dudka.
MINUTA NA SPRAWĘ ŚLĄSKĄ
Posłanka Monika Rosa miała dosłownie przysłowiową minutę na to, by zgromadzonych wyrwać z letargu i wskazać, jak ważna jest śląska godka i poczucie tożsamości. Zwróciła się z prośbą o chwilę przerwy, by posłowie przystanęli na moment i rozważyli wniosek o uznanie języka śląskiego za język regionalny, by w końcu Ślązacy zobaczyli i uwierzyli, że ich sprawy nie są marginalizowane i czuli się częścią Polski.
Niestety większość głosujących posłów pozostała niewzruszona o czym świadczy przeprowadzone głosowanie, w którym udział wzięło 427 posłów, wśród których za przyjęciem wniosku głosowało 172 osoby, natomiast przeciw 245 posłów.
Nie pozostawia to złudzeń – Sejm wykazuje brak dobrej woli i zwyczajnie nie chce by śląska mowa zyskała status języka regionalnego. Nie upatruje korzyści w tym, by słuchać głosu Śląska.
OBOJĘTNI
Wśród zgromadzonych posłów, znaleźli się i tacy, którzy wstrzymali się od głosu, dając dobitnie odczuć, że jest im wszystko jedno, co stanie się z naszym językiem.
Wniosek zatem jest jeden – posłowie nie wykazali odrobiny dobrej woli a apel posłanki, nie zrobił na nich absolutnie żadnego wrażenia.
NIEUSTAJĄCE WALKI
Nie do pomyślenia jest to, iż we własnym kraju trzeba walczyć o wolność i kulturalny dorobek. To tak, jakby ktoś stwierdził, iż Śląsk nic nie wnosi, a przecież jest eksploatowany od zarania dziejów, a piękno jego folkloru i kultywowane tradycje stanowią nieodłączną część dziedzictwa kulturowego kraju.
PiS i Kukiz’15 głosując przeciw rozpoczęciu prac nad ustawą nadającą językowi śląskiemu status języka regionalnego wyciepali wniosek posłanki Moniki Rosy na hasiok.
KTO JEST Z NAMI A KTO PRZECIWKO NAM?
Już wiemy, iż rządzący nie sprzyjają śląskiej sprawie, a wręcz odbierają prawo do języka i kultury, przyczyniając się do tego, że śląska godka kiedyś zaniknie.
Nad pracą dotyczącą ustawy o języku śląskim chcieli się pochylić wszyscy posłowie .Nowoczesnej i całe kluby PO-KO oraz PSL-UED, którym jesteśmy wdzięczni za to, że stanęli po naszej stronie w batalii o dobrodziejstwo naszej kultury.
MONIKA ROSA NIE USTĄPI
Bój o śląski język nadal trwa, a posłanka niezrzeszona Monika Rosa ogłasza oficjalnie, iż nie podda się i o język śląski będzie nadal walczyła. Wierzy bowiem, że przyszła kadencja przyniesie zmiany.
NA JESIENI
Liczymy na to, że już niebawem – jesienią niesprzyjające partie dosięgnie sprawiedliwość, a na szczycie znajdą się ludzie, którzy położą kres absurdom z jakimi stykamy się w tej chwili. Żywimy nadzieję, iż nowo wybrani zadbają o to, by Ślązacy mogli chronić swój najcenniejszy skarb – śląską godkę oraz, by możliwe stało się kształcenie w duchu śląskości i krzewienie lokalnego patriotyzmu wśród młodych Ślązaków i Ślązaczek.


