Chełmska (nie)równa walka o wały

View Gallery 7 Photos

Zamieszkiwanie obszaru, na którym wydobywa się węgiel kamienny wiąże się z licznymi niedogodnościami. Do dwóch głównych można zaliczyć uszkodzenia budynków oraz pozostałej infrastruktury i osiadanie terenu. Z tego powodu kopalnie co roku przeznaczają ogromne sumy na pokrycie szkód górniczych. Jednak, gdy jest mowa nie o tysiącach, ale milionach złotych, to kopalnia nie poczuwa się do odpowiedzialności za wyrządzone szkody i sprawa swój finał ma w sądzie. Do jednej z takich spraw można zaliczyć budowę wału przeciwpowodziowego w Chełmie Małym.

Chełm Mały

jest miejscowością wchodzącą w skład gminy Chełm Śląski położoną na terenie działalności górniczej prowadzonej przez Kopalnię Węgla Kamiennego Piast-Ziemowit Ruch Piast. Działalność wydobywcza kopalni spowodowała potężne obniżenie terenu i powstanie niecki,
w wyniku czego miejscowość ta znalazła się poniżej koryta przepływającej niedaleko rzeki Przemszy. Sprzężenie tych dwóch czynników doprowadziło w 2010 roku do katastrofy.

W maju 2010 roku intensywne opady deszczu spowodowały gwałtowne podniesienie stanu wód w rzekach i potokach znajdujących się w powiecie bieruńsko-lędzińskim. W nocy 17 maja nastąpiło wystąpienie ogromnych ilości wody z koryt rzek. W najgorszej sytuacji znalazł się Bieruń Nowy oraz Chełm Mały. O ile w Bieruniu nastąpiło przerwanie ciągłości wałów przeciwpowodziowych i sytuacja była bardzo ciężka, to w Chełmie Małym woda nie napotkała żadnych przeszkód terenowych, bo wałów w ogóle nie było. W ciągu kilku godzin nastąpiło całkowite zalanie prawie całego obszaru Chełmu Małego. Wszyscy mieszkańcy zagrożonego terenu musieli w krótkim czasie porzucić swój cały majątek, by ratować własne życie. W kulminacyjnym momencie poziom wody sięgał dachów większości budynków.

Po czasie, gdy woda opadła ukazał się smutny krajobraz

Zniszczona droga dojazdowa, masę błota, śmieci, wiele domów nadających się do kapitalnego remontu. Jednak najgorsza była trauma mieszkańców po tej tragedii. Dlatego krótko po powodzi powstał Społeczny Komitet Budowy Wałów w Chełmie Małym, do którego dołączył jeden z członków Ruchu Autonomii Śląska, którego ta tragedia również dotknęła. Od tego momentu rozpoczęła się nierówna i trudna walka o wały przeciwpowodziowe. Jeszcze w 2011 roku nie było wiadome, czy wały powstaną. Gmina Chełm Śląski została włączona do programu ochrony dorzecza Górnej Wisły, jednak ten program obejmuje lata 2020-30.

Mimo wielu przeciwności, Alojz Pyrcik cieszący się poparciem ze strony działaczy regionalnych wraz z mieszkańcami wykazywał istną determinację by stało się inaczej. Kierowano pisma do różnych urzędów. Pisma trafiały m. in. do Wójta Gminy Chełm Śląski, Starosty Powiatowego, Śląskiego Zarządu Meriolacji i Urządzeń Wodnych w Katowicach, Wojewody Ślaskiego, Marszałka Województwa Śląskiego, Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, Ministerstwa Środowiska, Ministerstwa Sprawiedliwości a nawet do Kancelarii Premiera.

Jednakże większość z tych instytucji odpowiedzialnych za ten stan rzeczy nie poczuwało się do podjęcia konkretnych decyzji związanych z budową wałów przeciwpowodziowych. Sytuacja na lepsze zmieniła się w sierpniu 2012 roku, gdy Wójt Gminy Chełm Śląski skierował sprawę do Sądu Okręgowego w Katowicach przeciwko ówczesnej kopalni Piast jako odpowiedzialnej za powstanie terenu zalewowego poprzez wydobycie węgla w rejonie Chełmu Małego i partycjonowania kosztów odnośnie budowy wałów przeciwpowodziowych.

Jednak inaczej, niż to wynikało z koncepcji budowy wałów i projektu, tyczyło do odcinka o długości jedynie 1200 metrów, a nie 1900 metrów. I kolejny raz sprawa ciągnęła by się w nieskończoność, gdyby nie upór mieszkańców. Posypały się kolejne pisma, sprawę nagłośniono w lokalnej telewizji i interwencja Jerzego Gorzelika doprowadziły do tego, że w 2016 roku w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 18 października 2016 r. w sprawie przyjęcia Planu zarządzania ryzykiem powodziowym dla obszaru dorzecza Wisły budowa wału przeciwpowodziowego w rejonie Chełmu Małego została włączona do listy strategicznych inwestycji technicznych planowanych do realizacji w latach 2016-2021 dla obszaru dorzecza Wisły.

Rok później Sąd Okręgowy w Katowicach wydał orzeczenie, w którym nakazał kopalni w partycypowaniu kosztów budowy wałów przeciwpowodziowych i wyznaczył termin realizacji do końca 2018 roku. Po uprawomocnieniu wyroku, uzyskaniu zgody Wojewody Śląskiego, uzyskania wszystkich uzgodnień i pozwoleń prace ruszyły. Na chwilę obecną jest zwożony materiał budulcowy pod budowę wału.

Budowa wału trwa, jednak wciąż nie pozostała rozwiązana kwestia budowy obwałowania rzeki na długości 700 metrów, a mieszkańcy wciąż patrzą z niepokojem na Przemszę. Trauma sprzed 10 lat wciąż jest w umysłach ludzi i póki nie powstanie cały wał, ich koszmar przy większych opadach deszczu może znowu się powtórzyć. Budowa ma zakończyć się w grudniu 2018 roku. Może po tej dacie mieszkańcy Chełmu Małego – podobnie jak mieszkańcy leżącego po drugiej stronie rzeki Gorzowa – będą mogli spać z tą myślą, że żywioł jakim jest woda ponownie nie zabierze im całego dorobku życia.

Redakcja

Redakcja serwisu TwojeStrony.info

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published.