Czy władze Katowic nie chcą, czy jedynie udają, że nie mogą stworzyć warunków dla rozwoju turystyki rowerowej?
Jak wygląda sytuacja w powiecie bieruńsko-lędzińskim?
Niemalże każdego dnia miłośnicy jazdy na kole podejmują wyzwanie wyjeżdżając na miasto. Zmuszeni są wybrać trasę, która niekoniecznie będzie przyjemna, chociażby ze wzglądu na towarzyszący krajobraz, warunki na drogach lub ścieżki rowerowe poprzecinane przez nitki komunikacji drogowej. Jedziemy, jedziemy i w pewnym momencie przyjemność z jazdy brutalnie zostaje przerwana, zatrzymują nas światła, zbyt wysokie krawężniki, wyboje lub inne utrudnienia w miejskiej infrastrukturze ulicznej.
Należy również wspomnieć, iż często trasy rowerowe uczęszczane są przez osoby, które nie poruszają się na jednośladzie, np. przez pieszych, jacy uzurpują sobie prawo do zajmowania cennej przestrzeni na naszym szlaku, i to dlaczego? Odpowiedź jest prosta… Nie mają dogodnych warunków do spacerów po chodnikach, gdyż one również są zatrważająco wąskie. Niepotrzebna frustracja udziela się zatem zarówno pieszemu, jak i rowerzyście, a władze jak to władze, obiecują zmianę w po kolejnych wyborach. Ile jeszcze mieszkańcy Katowic będą czekać na to by uprawiać turystykę rowerową? Cóż nam po rowerowych wypożyczalniach?
No właśnie…
Ścieżki rowerowe widoczne są w centrum miasta, w śródmieściu i na peryferiach tras albo brak, albo też pozostawiają wiele do życzenia. Może dla tego, że Strefa Kultury
i Spodka, to teren reprezentacyjny i widoczny dla oczu potencjalnych turystów.
Inwestując w rower warto zwrócić uwagę, że Katowice to nie Paryż, który możemy przejechać na miejskim rowerze, z wiatrem we włosach i wiklinowym koszyczkiem… To teren prawdziwie hardcorowy, na który nadaje się jedynie dobry rower krosowy lub górski, ewentualnie koło z dziadkowego strychu, którego nie będzie nam żal. To brutalna rzeczywistość, tym bardziej, że wybór nasz ogranicza się do wjechania na ulicę z ryzykiem potrącenia przez samochód lub przejechania spacerowiczów, których kultura uczęszczania ze wspólnej ścieżki pozostawia wiele do życzenia.
Lokując fundusze w ścieżki rowerowe i zmieniając przestrzenne oblicze miasta Katowic władze z pewnością przyczyniłyby się do krzewienia wśród starszych
i młodszych fanów jednośladów idei sportu. Turystyka miejska miałaby możliwość rozkwitnąć, bo czy może być coś wspanialszego niż poznawanie śląskich zakątków na rowerze?
Dodatkowym atutem byłoby wzrost bezpieczeństwa i zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza wynikającego z natężonego ruchu samochodowego. Kto wie, być może cześć osób widząc krzyczącą z daleka strefę 30 wsiadłaby się na rower?
Nie są to jednak wystarczające argumenty dla naszych władz, dlatego też w tej kwestii w dalszym ciągu obserwujemy stagnację.
A teraz przenieśmy się na południe – a dokładniej do powiatu bieruńsko-lędzińskiego…
Mimo, że wyznaczono tutaj tylko 6 tras rowerowych, to cechują się one różnorodnością. Przykładowo najdłuższa z nich – trasa niebieska, mająca swój początek w Bieruniu Starym, a koniec w Jeleniu – dzielnicy Jaworzna jest naprawdę atrakcyjna. Poruszając się nią będziemy przejeżdżać przez Bieruń Nowy, Czarnochowice, Kopciowice, Chełm Mały oraz Imielin.
Dodatkowo są jeszcze inne alternatywy… Trasy rowerowe, których wspólnym mianownikiem są walory krajobrazowe. Można po nich poruszać się ścieżkami asfaltowymi, szutrowymi, polnymi bądź pokonywać pagórki i wzniesienia, a na jednej z nich będzie trzeba należy się zatrzymać i zadzwonić, aby otworzyli szlaban na przejeździe kolejowym :).
Koniecznie weźmy ze sobą aparat fotograficzny, gdyż niezależnie jaką trasę obierzemy, to w każdej miejscowości znajdziemy coś interesującego. Warto podczas przejażdżki rozglądać się nieco uważniej, bo nie wszystko znajdziemy w przewodniku lub jest odpowiednio wyeksponowane, a są to miejsca wyjątkowe. Osoby, które cechuje odwaga mogą zjechać z oficjalnych tras i kontynuować wycieczkę innymi ścieżkami, jakie zawsze gdzieś zaprowadzą.
Dla najwytrwalszych w Kopciowicach istnieje zjazd w kierunku Gorzowa, gdzie wskoczyć można na Wiślaną Trasę Rowerową. A nią prosto do Krakowa i dalej :).
Możemy się pochwalić tym, że od 3 lat w powiecie bieruńsko-lędzińskim organizowany jest happening pt. Korona Powiatu. To wakacyjna impreza, podczas której trzeba na rowerze odwiedzić 4 miejsca w powiecie (Smutną Górę w Chełmie Śląskim, Kopiec Wolności w Imielinie, Klimont w Lędzinach oraz Górę Chełmeczki w Bieruniu), by zdobyć pieczątki. Impreza w sam raz na niedzielne rowerowanie wraz z rodziną.
Po co zatem jechać do Katowic, by zaznawać wątpliwej przyjemności z jazdy?
Lepiej w urokliwym miejscu złapać wiatr w żagle i podziwiać piękno okolicy.
Dlatego też zachęcamy wszystkich mieszkańców naszego powiatu i tych młodszych
i tych starszych, by kietę nasmarować, koła naplompać, sprawdzić hamulce i ruszać.
W końcu jest tyle miejsc do odwiedzenia!