O dawnych wierzeniach agrarno-górniczych i podziemnej krainie pełnej ciekawych stworzeń, które strzegą cennych kruszców…
Patrząc na różne grupy zawodowe przez pryzmat obyczajów, wierzeń i przekonań, z łatwością dostrzeżemy, iż każda ze społeczności posiada wyróżnik odnoszący się do jej tożsamości. Podobnie jest w przypadku górników, których profesja nacechowana jest dużym ryzykiem i odpowiedzialnością. Stąd też, by wyzbyć się strachu, grubiorze wierzą w opiekuńcze duchy, strażników kruszców oraz utrzymującego porządku Skarbnika, o którym pisaliśmy znacznie szerzej we wcześniejszym artykule. Bogata górnicze demonologia i wiara w mityczne podziemne istoty, pozwala bowiem wytłumaczyć to, czego nie jesteśmy w stanie wyjaśnić w sposób racjonalny.
DEMONY PODZIEMI UCIELEŚNIENIEM LĘKÓW PRZED NIEZNANYM
W czasach, gdy ludzie starali się zrozumieć otaczający ich świat, dzięki myśleniu obrazowemu zrodziła się mitologia. Towarzyszące jej obrzędy, wierzenia i symbole. Warto zauważyć, że przerażające podziemne istoty o demonicznej naturze stanowiły ucieleśnienie lęków, obaw, czyhających niebezpieczeństw, bądź były upostaciowionymi siłami natury, które trudno przewidzieć, a często również nie można się przed nimi ochronić.
O DAWNEJ GÓRNICZEJ DEMONOLOGII WIEMY NIEWIELE…
Źródła niewiele mówią o górniczej demonologii, zwłaszcza leżącej u podstaw świadomości ludów, które zamieszkiwały tereny dawnej Polski. Ogólnie istoty nadprzyrodzone były nieodłącznym elementem kultu zarówno ludów słowiańskich, jak i germańskich, skąd przeniknęły do śląskiej kultury i wzbogaciły nasz folklor.
Pierwotnie podziemia kojarzono z mrokiem oraz ogniem. Wynikało to z licznych korelacji między kulturami, które wzajemnie się przenikały, co było konsekwencją plemiennych wędrówek. Doskonałym przykładem jest słowiańskie bóstwo ognia, jakie posiada cechy podobne do greckiego Hefajstosa wywodzącego się z kultury antycznej.
Słowiański Wajan był kulawym mocarzem, który miał w swym władaniu ogień w każdej postaci. W jego rękach był zatem nie tylko sam żywioł, ale także ogień słoneczny czy ogień namiętności.
Słowianie wierzyli, że nieodłącznymi towarzyszami Wajana są Ogniwaczek, strzegący płomienia ludzkiego życia oraz Ognian, czyli demon odpowiedzialny z wykuwanie podziemnych kruszców. Za bogactwa odpowiedzialny był natomiast Pliwnik, który utożsamiany był z patronem kopalń, drogocennych kamieni oraz złota i srebra. Mimo, iż byt ten związany był ze światem podziemi, jego żywiołem jest powietrze, a Słowianie przedstawiali go jako ognistego smoka. Co prawda największą popularnością cieszył się Skarbek, jednakże podziemne klejnoty miały na swym oku również inne istoty określane jako Lelkowie.
Bogiem podziemnego ognia był za to Peklenc, posiadający umiejętność wypalania kruszców. Dawne plemiona słowiańskie tłumaczyły sobie, że to właśnie za jego sprawstwem dochodzi do trzęsień ziemi i powstają góry. Bóstwo to stanowiło wyrocznię sprawiedliwości.
Intrygująca zdaje się być ewolucja wyobrażenia podziemi od czasów pogańskich, po dzisiejsze…
W zasadzie dopiero era chrześcijaństwa nacechowały podziemia mrocznymi skojarzeniami z piekielnymi czeluściami. Dawniej bóg podziemi był sprawiedliwym sędzią, który wymierzał kary adekwatne do przewinień. Później wyobrażenie to uległo zmianie, a zejście do podziemi kojarzone było z piekielną karą, na jaką zasłużyli sobie najwięksi grzesznicy. Istniało przekonanie, iż wszystko to co znajduje się pod ziemią, powinno tam pozostać. Dlatego też wydobywaniu węgla czy cennych kruszców musiało towarzyszyć wsparcie istot opiekuńczych, jakie strzegły skarbów. Wierzono, iż duchy podziemi powstały z dusz osób potępionych bądź tych, które zginęły pod ziemią. Istoty takie nazywano Ubożami, Podziomkami czy Krasnalkami. W mniemaniu ludzi były to stwory niewielkich rozmiarów, bytujące zawsze przy człowieku, który ośmielił się zawitać do królestwa podziemi. Przyjazny stosunek do ludzi miały Gnomy i Koboldy, jakie mieszkały w kopalniach.
W zależności od rodzaju górnictwa, zarówno w literaturze, jak i w ustnych przekazach możemy spotkać się z odmiennymi formami demonów. Jak powszechnie wiadomo w górnictwie węglowym najpopularniejszym demonem był Skarbnik, którego określano także Wojtkiem lub Walentym. Dla odmiany górnicy rudni podobno widywali demony, które zwali biesami lub strażnikami. Rzekomo zjawiały się one tam, gdzie wydobywano rudę. Sygnałem stanowiącym ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem było pojawianie się postaci Mnicha odzianego w habit, który dzierżył w ręku kaganek.
Co ciekawe istotą znaną powszechnie w górnictwie rudnym był Szarlej. Podobno jest to postać historyczna, jaką do tej pory owiewa mgiełka tajemnicy. Niektórzy górnicy wierzą, że to właśnie ta mroczna postać miała przyczynić się do zniszczenia podziemnych bogactw miasta Bytomia i pozbawić dostępu do rudy srebra.
Mówiąc o wierzeniach grupy zawodowej górników, nie można oczywiście zapomnieć o chrześcijańskiej orędowniczce, jaką jest Święta Barbara – patronka trudnej pracy i dobrej śmierci.

