Modna graczka dla bajtla

Przechadzając się uliczkami miast i spacerując po parkowych alejkach coraz częściej mijamy rodziców i dzieci, które dumnie zasiadają w swoich super furach na zdalne sterowanie.

 

Ujrzawszy taki pojazd zabawkę, niejednokrotnie zastanawiamy się, dla kogo tak właściwie jest ta graczka?

Dla dziecka, czy może dla rodzica?

Autko w rozmiarze XXL, do którego zasiada maluch jest czymś atrakcyjnym, jednak czy rozwija w takim samym stopniu zdolności motoryczne, jak np. zwykły rowerek odpychany nóżkami?

Na ten temat można by długo dyskutować…

Jednak z całą pewnością jest to zabawka ekskluzywna, gdyż ceny lepszych modeli potrafią wprawić człowieka w zdumienie.

 

KRÓTKA HISTORIA AUTOKA NA PYNDALE

Zadziwiający jest fakt, iż tego typu graczki były modne już dawno temu. Oczywiście forma, jaką przyjęły obecnie jest nowoczesna i stanowi zazwyczaj miniaturę drogiego wozu dla dorosłych.

Pierwsze auta dedykowane najmłodszym napędzane były nie nożnie, a ręcznie.

Z przodu wozu, po jednej i po drugiej stronie znajdowała się rękojeść, której synchroniczne kręcenie powodowało ruch pojazdu do przodu. Samochód tego typu skonstruował już w 1680 roku niemiecki zegarmistrz Stefan Farfler – był to prototyp kolejnych modeli samochodów, jakie później dedykowane były dzieciom.

 

Na Śląskie szosy i chodniki pierwsze dziecięce autoki wjechały na początku XX wieku. Przedwojenne fotografie zdradzają, iż były to zabawki cieszące oko zarówno dzieci, jak i dorosłych. Podobnie jak ma to miejsce dziś, samochody te zazwyczaj mogły być prowadzone przez jednego bajtla, choć zdarzało się, że zasiadało w nim dwoje dzieci.

Warto dodać, iż na samym początku te duże graczki były jedynie niemieckiej produkcji. Dopiero później pojawiły się w sprzedaży inne modele.

 

W jaki sposób napędzany był autok dla bajtla?

Samochody dziecięce były nieco bardziej zaawansowane niż te stworzone przez niemieckiego zegarmistrza z okolic Norymbergii. Nie miały co prawda ani silnika, ani innego rodzaju napędu. Takimi autami można się było poruszać jedynie za sprawą siły mięśni, co sprawiało, że bajtel musiał włożyć odrobinę wysiłku w to, by przemieszczać się pojazdem, który często do złudzenia przypominał auto z danej epoki samochodowej.

O takim samochodzie dziecięcym w śląskiej gwarze mówiło się, że jest to autok na pyndale, czyli pedały.

Początkowo drewniane później blaszane bądź plastikowe podbiły serca Ślązaków i stały się czymś absolutnie luksusowym.

 

W OBECNYCH REALIACH

W dzisiejszych czasach do auta wsiada bajtel, jednak kontrolę nad szybkością i kierunkiem jazdy często sprawuje rodzic władający w ręku pilotem.

Autoki na zdalne starowanie są jednak dość drogie, dlatego podobnie jak miało to miejsce kiedyś na zminiaturyzowany wóz nie może pozwolić sobie każdy.

 

Redakcja

Redakcja serwisu TwojeStrony.info